Każde nowe znamię wymaga konsultacji

Onkologia

Każde nowe znamię wymaga konsultacji

  • Specjalista onkologii klinicznej, kierownik Przychodni Przyklinicznej Narodowego Instytutu Onkologii im. M. Skłodowskiej-Curie w Krakowie

Czerniak w fazie zaawansowanej lub z przerzutami staje się coraz częściej chorobą przewlekłą, a zastosowanie nowych terapii nie obniża znacząco jakości życia pacjentów

Czerniak to stosunkowo rzadki, ale przy tym bardzo niebezpieczny nowotwór skóry. Dlaczego?

Najczęstsze nowotwory skóry, jak np. rak podstawno- czy kolczystokomórkowy, bardzo rzadko dają przerzuty. W przypadku czerniaka zdecydowanie częściej dochodzi do rozsiewu choroby, a przy tym nawet pozornie niewielkie zmiany mogą być bardzo niebezpieczne. 

To dlatego kluczowe znaczenie ma czas postawienia diagnozy?

Im mniejsze zaawansowanie choroby, tym większa szansa na całkowite wyleczenie. Ale to nie wielkość zmiany, jaką widzimy na skórze, decyduje o stopniu zaawansowania czerniaka, ale jej grubość. Czerniaki z czasem wrastają w głąb skóry, przez co robią się coraz bardziej niebezpieczne. W przypadku tzw. „grubych” czerniaków, powyżej 2 mm, ryzyko rozsiewu choroby jest znacznie większe. Najważniejsze jest więc rozpoznanie czerniaka na etapie, gdy jest on stosunkowo cienki, najlepiej poniżej 1 mm, wówczas  ryzyko wystąpienia przerzutów jest małe. Dlatego nowo powstałe zmiany na skórze powinno się konsultować z lekarzem – dermatologiem, chirurgiem czy onkologiem. To samo dotyczy znamion, które zmieniają kolor, kształt, wielkość, zaczynają krwawić lub swędzieć.

W jaki sposób stawia się rozpoznanie?

Najskuteczniejszym narzędziem diagnostycznym w ocenie znamion jest dermatoskopia lub wideodermatoskopia. Dzięki oglądaniu znamion w dużym powiększeniu można określić, czy są one podejrzane czy nie. Znamiona o niepokojących cechach usuwa się i ocenia pod kątem histopatologicznym, by wykluczyć lub potwierdzić nowotwór. Gdy okaże się, że mamy do czynienia z czerniakiem, należy zgłosić się do specjalistycznego ośrodka celem przeprowadzenia dalszej diagnostyki i leczenia, np. wykonania biopsji węzła wartownika, limfadenektomii czy zastosowania leczenia systemowego. 

Jeszcze kilka lat temu lekarze nie mogli zaproponować chorym na czerniaka zbyt wielu skutecznych metod leczenia. Jak teraz wygląda sytuacja?

Obecnie w leczeniu czerniaków mamy dwie nowe klasy leków: immunoterapię, związaną z aktywacją układu immunologicznego, oraz terapię celowaną, stosowaną tylko u chorych z obecnością w komórkach czerniaka specyficznej mutacji w genie BRAF. Przed erą nowych leków mediana przeżycia chorych na czerniaka z przerzutami wynosiła 6 miesięcy, teraz sięga 3 lat. Tak więc, czerniak w fazie zaawansowanej lub z przerzutami staje się coraz częściej chorobą przewlekłą, a zastosowanie nowych terapii nie obniża znacząco jakości życia pacjentów.

Profil działań niepożądanych jest różny w przypadku immunoterapii oraz terapii celowanej.

W trakcie immunoterapii może dojść do nadreaktywności układu immunologicznego i „ataku” na własne tkanki chorego. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, u którego pacjenta wystąpią tego typu działania niepożądane i jakie będą mieć nasilenie, dlatego ważne jest leczenie tych chorych w ośrodkach, które mają doświadczenie i umieją sobie radzić z takimi powikłaniami. Co więcej, w immunoterapii skutki uboczne są zwykle długofalowe i mogą występować nawet po zakończeniu leczenia. W przypadku terapii celowanej działania niepożądane ustępują zazwyczaj wraz z zakończeniem leczenia. Należy zaznaczyć, że immunoterapia jest leczeniem dożylnym, podawanym co 4-6 tygodni w postaci wlewów w warunkach szpitalnych, natomiast terapia celowana (np. enkorafenib z binimetynibem) jest leczeniem doustnym w postaci tabletek, co dla części chorych jest wygodniejsze i lepiej tolerowane. Warto również podkreślić, że stosowanie nowych terapii, mimo występowania różnych komplikacji w trakcie leczenia, nie obniża znacząco jakości życia chorych.

Czy polscy chorzy mają do nich dostęp?

Zasadniczo tak, ponieważ immunoterapia oraz terapia celowana są refundowane przez NFZ w ramach tzw. programów lekowych. Pierwszy był uruchomiony już w 2011 roku. Obecnie dostępne są następujące terapie: niwolumab, ipilimumab, pembrolizumab, dabrafenib z trametynibem oraz wemurafenib z kobimetynibem. To zaspokaja potrzeby większości chorych. Istnieje jednak grupa chorych, która potrzebuje leczenia podwójną immunoterapią: niwolumabem z ipilimumabem lub terapią celowaną – enkorafenib z binimetynibem. Leki te, niestety, nie są obecnie refundowane, pomimo, że cechują się znaczną skutecznością.

Czekamy również na refundację leczenia uzupełniającego, dzięki któremu zmniejsza się ilość nawrotów oraz ryzyko rozsiewu choroby, co potwierdziły badania naukowe na dużej grupie chorych. Jest to szczególnie ważne dla tych pacjentów, u których doszło do zajęcia węzłów chłonnych. Obecnie można się starać o leczenie dla tych chorych w ramach tzw. terapii ratunkowej. Jest to jednak proces długotrwały i obarczony znaczną biurokracją, co powoduje, że część chorych nie otrzymuje leczenia w odpowiednim czasie. Miejmy nadzieje, że się to niebawem zmieni.